Aktualna pozycja: HomeBlog o prawie
Udostępnij przez LinkedIn Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Email

Bitcoin – kryptowaluta receptą na scenariusz cypryjski?

Ostatnie wydarzenia na Cyprze uwidoczniły niedoskonałości systemu walutowego Unii Europejskiej. Pieniądz, emitowany przez banki centralne, jest podatny na decyzje władz, które jednym aktem prawnym mogą spowodować utratę części kapitału. Jego wartość zależy od decyzji określonych organów, czy wręcz poszczególnych osób decydujących o polityce monetarnej. Z racji pośrednictwa banków jest również podatny na zawirowania na rynku bankowym, a jego przepływ podlega de facto stałemu monitoringowi. Czy jest sposób na zerwanie tej zależności pieniądza od decyzji władz i bankierów? Rozwiązaniem może być waluta, której wartość nie jest nadawana mocą decyzji organów państwowych, np. pieniądz oparty na kruszcu (złoto, srebro). To jednak nie eliminuje wszystkich problemów, a jednocześnie rodzi kolejne – nie bez powodu przecież złoto już dawno przestało być używane jako środek płatniczy. Być może jednak już w niedalekiej przyszłości ziści się sen o całkowicie niezależnym pieniądzu. Rozwiązanie dają, a jakże, informatycy. Jest nim bitcoin – kryptowaluta, pieniądz wirtualny.

 

Nie będę starał się wytłumaczyć w jaki sposób bitcoin funkcjonuje. To zadanie raczej dla informatyków niż prawników. Najistotniejsze, że jest to rodzaj waluty, która bardziej zbliżona jest do plików komputerowych, aniżeli do tradycyjnego pieniądza. Bitcoiny to wirtualne zapisy, które mogą być przesyłane w sieci pomiędzy użytkownikami, za pomocą systemu peer-to-peer. Idea jest prosta: chcesz zapłacić za towar lub usługę, wysyłasz sprzedawcy odpowiednią ilość bitcoinów.

 

Jakie zalety ma taka wirtualna waluta? Głównie takie, które stanowią odpowiedzi na wady tradycyjnego pieniądza. Przelewy odbywają się bezpośrednio pomiędzy użytkownikami. Nie wymagają pośrednictwa banków, najczęściej są wolne od kosztów i natychmiastowe. Pieniądza nie można „dodrukować” ani nie można go zablokować – bitcoiny są przechowywane przez użytkowników i bezpośrednio pomiędzy nimi wymieniane, wobec czego nie trzeba obawiać się zamknięcia banków i wyłączenia bankomatów. Brak jest nadzoru jakiegokolwiek centralnego organu, płatności są anonimowe i bardzo wygodne. Nie ma również możliwości „cofnięcia” przelewu, co jest możliwe w pewnych przypadkach przy tradycyjnych przelewach. Otrzymując zapłatę za towar lub usługę można mieć pewność, że otrzymało się zapłatę (na pewno nie wróci ona do nadawcy). Oczywiście jest to również sposób na płatności ogólnoświatowe bez ryzyka kursowego.

 

Fantazja?  Nie, bitcoin funkcjonuje, wprawdzie jego historia sięga zaledwie 2009 r. (choć idea jako taka jest dużo starsza), okazuje się, że to działa! Na stronie bitbrew.net można kupić kawę z całego świata. Za bitcoiny. Bitfon.pl oferuje doładowania talefonów, poduchownia.pl – poduszki, btcbunker.net – sprzęt survivalowy, a bitelectronics.net – elektronikę użytkową (nie mają w ofercie smartphona z jabłuszkiem, ale proponują jego głównego rywala za niecałe 14 BTC). Jak widać zatem branża sprzedaży on-line dość szybko odkryła potencjał kryptowaluty. Korzyści z jej stosowania są w tej gałęzi biznesu znaczne i widoczne na pierwszy rzut oka.

 

To, co jest zaletą bitcoin, jest również największą wadą tego systemu. Nie jest to instrument stworzony przez władzę państwową lub ponadnarodową, wobec czego bitcoiny nie są prawnym środkiem płatniczym. Ich funkcjonowanie opiera się bardziej na umowie pomiędzy użytkownikami, aniżeli na odgórnej decyzji. Płacić bitcoinami można tylko dlatego, że kontrahent akceptuje taką formę płatności, a nie dlatego, że z mocy decyzji określonej władzy musi przyjąć zapłatę w tej formie. Z tego powodu bitcoin nigdy nie zastąpi tradycyjnego pieniądza, ale jak pokazują dotychczasowe, krótkie doświadczenia, być może z powodzeniem uzupełni go w znacznym zakresie.

 

Wyobraźmy sobie sklep internetowy z ambicjami trafiania do klientów na całym świecie. Dla utrudnienia zadania – oferujący towary lub usługi o niewielkiej wartości. Nietrudno dojść do wniosku, że takie przedsięwzięcie może być skazane na niepowodzenia. Jeżeli kupujący z drugiego końca świata będzie musiał czekać długie godziny na zrealizowanie płatności, która ponadto zostanie obciążona opłatą większą, aniżeli jej wartość, a dodatkowo jeszcze będzie musiał zapłacić za przewalutowanie, to z pewnością podziękuje za ofertę. Ale jeżeli płatności będzie mógł dokonać natychmiastowo, bez opłat i bez pośrednictwa instytucji finansowych, anonimowo i po „kursie” takim, jak każdy inny użytkownik z dowolnego innego miejsca na Ziemi? W tym momencie zaczyna to mieć sens.

 

Rozważając np. uruchomienie sklepu internetowego oferującego płatności za pomocą bitcoin, należy mieć jednak na uwadze wspomniane wcześniej uwarunkowania prawne. Bitcoin nie jest prawnym środkiem płatniczym, tj. nie ma mocy umarzania zobowiązań nadanej przez prawodawcę. Dopóki płatności są dokonywane z góry, na rzecz osoby, która akceptuje taką formę płatności, nie ma problemu. Te jednak pojawić się mogą np. w razie reklamacji lub skorzystania przez kupującego z prawa do odstąpienia od umowy. Sprzedawca może być wówczas zobowiązany do zwrotu ceny. Czy taki zwrot może nastąpić i w bitcoinach, i w tradycyjnym pieniądzu? A w tym drugim przypadku – jak określić przelicznik? Kurs bitcoin nie jest określany przez instytucje, takie jak NBP. Czy w ogóle transakcja taka jest sprzedażą? Można zadać pytanie, czy bitcoin w świetle prawa (np. polskiego kodeksu cywilnego) jest pieniądzem. Jeżeli nie, umowa zakupu towaru może zostać uznana za umowę zamiany, a nie umowę sprzedaży. Czy w takim przypadku powinny znaleźć zastosowanie przepisy o sprzedaży konsumenckiej? Jak dokumentować płatności bitcoinami – płacący nie będzie posiadał typowego potwierdzenia przelewu? Z braku ustawowej mocy umarzania zobowiązań związane jest również ryzyko sprzedawcy – może zostać z ogromną ilością bitcoinów, których nie będzie w stanie ekonomicznie wykorzystać (spieniężyć). To czy umowa określająca płatność w takiej formie jest umową sprzedaży, czy zamiany, a bitcoin – pieniądzem lub „czymś” innym ma również kluczowe znaczenie dla opodatkowania takich transakcji (określenia przychodu, kosztów jego uzyskania itp.). Wobec braku oficjalnego kursu powstaje pytanie, w jaki sposób należałoby przeliczać bitcoiny na walutę „oficjalną” na potrzeby rozliczeń podatkowych. Odpowiedzi na te pytania są trudne, a do czasu ich udzielenia kryptowalucie trudno będzie wyjść ponad rolę ciekawostki dla grupy zapaleńców.

 

Kto wie, być może bitcoin jest jedną z tych nowych technologii, która nie tylko nie pozostanie jedynie ciekawostką, ale zrewolucjonizuje rynek. Trzymajmy kciuki. Na chwilę obecną najpoważniejszym zagrożeniem są wątpliwości natury prawnej oraz ci, w których wynalazek uderza – rządy i banki.

 

Photo by Sania Gjenero http://www.sxc.hu

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
© 2020 KSP Legal & Tax Advice. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przetwarzanie danych osobowych w KSP
zamknij chcę wiedzieć więcej
Ta strona używa technologii cookies (ciasteczek)
akceptuję Polityka prywatności