Aktualna pozycja: HomeBlog o prawie
Udostępnij przez LinkedIn Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Email

Czy kolor może być znakiem towarowym?

Dość powszechnie kojarzymy kolor pomarańczowy z jednym z operatorów komórkowych. Zwłaszcza, że słowne oznaczenie koloru zawarte jest również w nazwie spółki. Wobec tego jak tę kwestię reguluje prawo? Czy można uzyskać wyłączność na używanie określonego koloru?

 

Definicja znaku towarowego, zawarta w Prawie własności przemysłowej, stanowi, że znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Kolor jako taki mógłby zatem podlegać ochronie, jeżeli tylko ma zdolność odróżniającą towary jednego producenta od towarów innego. Czy o takiej zdolności odróżniającej w przypadku koloru można w ogóle mówić?

 

Wydaje się, że o ile zazwyczaj trudno mówić o pierwotnej zdolności odróżniającej koloru, skoro paleta kolorów jest powszechnie „dostępna” (i istniejąca „od zawsze”), to może się zdarzyć, że kolor będzie identyfikowany z określonymi produktami wskutek długotrwałego używania. W takim przypadku dojść może do nabycia tzw. wtórnej zdolności odróżniającej. Z drugiej strony, kwestia pierwotnej zdolności odróżniającej nie wydaje się tak oczywiście wykluczona. Przy obecnym stanie techniki, liczba kolorów, jaka może zostać wykreowana, wydaje się być niemal nieograniczona. Najlepszym przykładem są lakiery samochodowe. Absolutnie niespotykanym jest, żeby lakier niebieski u jednego producenta wyglądał tak samo, jak u innego. Liczba odcieni i wariantów może być naprawdę imponująca. W tej sytuacji, dlaczego nie przyznać pierwotnej zdolności odróżniającej kolorowi, którego nikt wcześniej nie „stworzył”? A przynajmniej – dlaczego z góry wykluczać taką możliwość?

 

Jeżeli przyjmiemy, że określony kolor ma zdolność odróżniającą (nieistotne czy pierwotną, czy wtórną), co stoi na przeszkodzie dla rejestracji koloru jako znaku towarowego? Wydaje się, że nic. Dlatego też w roku 1999 producent czekoladek Milka uzyskał prawo do znaku towarowego w postaci koloru lila/fiolet. Zapewne wszyscy doskonale znamy ten kolor, podobnie jak wspomniany pomarańczowy. Niestety dla rodzimych producentów, szwajcarskiemu lilia/fiolet trudno dorównać w zakresie długotrwałości używania i intensywności reklamy (niekoniecznie w tej kolejności), wobec czego podobny wniosek Solidarności Sp. z o.o. nie został uwzględniony. Urząd Patentowy uznał, że objęta wnioskiem czerwień nie zdołała uzyskać wtórnej zdolności odróżniającej, a w konsekwencji – nie mogła zostać zarejestrowana jako znak towarowy.

 

Pojawia się jednak pewne „ale”. Kolory to przecież coś powszechnie „dostępnego”, nie wymagającego stworzenia, zaprojektowania, wykreowania, wspólne dla wszystkich i być może jednak coś ograniczonego (wbrew powyższym wątpliwościom o możliwości wykreowania, jak się wydaje, nieograniczonej liczby odcieni). Jeżeli damy monopol na używanie fioletu, pomarańczowego, a następnie jeszcze czerwonego i zielonego, to może się okazać, że niedługo będziemy żyli w czarno-białym świecie. Chyba że czarny i biały również zostaną zastrzeżone. Wówczas trudno będzie produkować cokolwiek, co nie naruszałoby praw zastrzeżonych innych osób. I dlatego też sformułowany został pogląd, że kolor nie tylko musi mieć zdolność odróżniającą, ale nadto rejestracja koloru jako znaku towarowego nie może ograniczać innych uczestników obrotu w swobodnym korzystaniu z palety barw. Innymi słowy, przed rejestracją koloru jako znaku towarowego należy szczegółowo ocenić dany przypadek i ustalić, czy ze względu na rodzaj towarów, dla jakich kolor ma być wykorzystywany, specyfikę rynku, na jakim ma być używany, a także prawa innych podmiotów do korzystania z palety kolorów, rejestracja jest możliwa. Jak stwierdził Trybunał Sprawiedliwości w sprawie Heidelberger Bauchemie GmbH, C-49/02, „Przy badaniu należy także wziąć pod uwagę interes ogólny, aby niesłusznie nie ograniczyć w doborze kolorów innych uczestników obrotu, którzy oferują towary lub usługi tego samego rodzaju co towary i usługi, dla których wnosi się o dokonanie rejestracji znaku.” Obecnie zatem powtórzenie „sukcesu” Milki może być bardzo trudne.

 

Co zatem w sytuacji, w której jednak chcielibyśmy zarejestrować prawa do koloru, ale nie możemy się równać w długotrwałości jego używania i w nakładach na reklamę ze światowymi potentatami, które swoje „barwy” promują już czasem trzecie stulecie? Albo kiedy Urząd Patentowy uzna, że ze względu na interes innych, kolor nie może zostać zmonopolizowany? Wówczas należy wziąć przykład z operatora, o którym było na wstępie - kolor połączyć z odpowiednią nazwą i innymi elementami odróżniającymi (logo, grafika). Jeśli nie sam kolor, to już taki zespół oznaczeń może zostać zarejestrowany.

 

Zawsze pozostaje również rozwiązanie polegające na rezygnacji z ochrony przepisami prawa własności przemysłowej. Brak statusu znaku towarowego, nie oznacza przecież, że konkurencja może korzystać z cudzych oznaczeń, osiągając korzyści ze skojarzeń (lub wręcz identyfikacji) z produktami pochodzącymi od innych wytwórców. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nadal obowiązuje.

 

Photo by Francesc Toldrà www.sxc.hu
1 komentujących

To może jako ciekawostkę dodam, że całkiem sporo tych znaków będących kolorami "per se" udało się zarejestrować. No, ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że większość takich zgłoszeń miała miejsce ponad 10 lat temu, kiedy EUIPO (dawne OHIM) było w tym zakresie bardziej liberalne.

Generalnie temat znaków niekonwencjonalnych jest fascynujący. Kolor kolorem, ale udają się rejestracje znaków przestrzennych, pozycyjnych, dźwiękowych, multimedialnych (połączenie dźwięku ruchu i obrazu), ruchomych a nawet zapachowych.

ODPOWIEDZ
ZOSTAW ODPOWIEDŹ NA KOMENTARZ
ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
© 2019 KSP Legal & Tax Advice. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przetwarzanie danych osobowych w KSP
zamknij chcę wiedzieć więcej
Ta strona używa technologii cookies (ciasteczek)
akceptuję Polityka prywatności