Aktualna pozycja: HomeBlog o prawie
Udostępnij przez LinkedIn Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Email

Czy ściąganie filmów i muzyki z Internetu to grzech?

Po siódme nie kradnij. Zapewne niejednemu kołacze w głowie ta myśl, gdy ściąga z Internetu najnowszy film lub płytę ulubionego zespołu. Trochę strachu, adrenaliny, pytania, czy wolno, czy ktoś mnie za to przypadkiem nie będzie ścigał. Koniec końców po chwili chęć obejrzenia najnowszej produkcji kinowej w domowym zaciszu okazuje się silniejsza niż głos sumienia. Czy jednak warto robić sobie z tego powodu wyrzuty?

 

Nagonka na korzystających z dobrodziejstwa pobierania plików z Internetu trwa od lat. Ostatnio wydaje się, że szczególnie przybrała na sile. Nieustannie słyszy się o niespodziewanych nalotach policji na tych, którzy ściągnęli z Internetu którąś z kolei serię jakiegoś serialu albo singiel jakiejś gwiazdy światowego formatu. Media – prasa, telewizja, a nawet sam Internet, dyskutują o legalnej kulturze. Nikt nie mówi jednak, że ściągać pliki można i kara nas za to nie spotka, jeżeli będziemy się trzymać pewnych reguł. Wbrew pozorom są one nadzwyczaj proste.

 

Pomijając zbędne prawnicze wstępy - w polskim systemie prawnym istnieje instytucja dozwolonego użytku utworów chronionych. Pozwala ona na nieodpłatne korzystanie z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przekładając to na język ludzki chodzi o to, że dopuszczalne jest ściągnięcie z Internetu kawałka np. Beyoncé, pochodzącego z albumu artystki, który miał już swoją premierę w Polsce i jego odsłuchiwanie w dowolnej ilości odtworzeń we własnych celach. Muszą to być cele o charakterze osobistym, co oznacza, że dopuszczalne jest np. słuchanie pobranej piosenki dla przyjemności w domowym zaciszu, samemu lub w gronie osób pozostających z nami w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. Tak więc przykładowo dopuszczalne jest puszczenie ściągniętej z Internetu piosenki Beyoncé w tle podczas spotkania z przyjaciółmi, których zaprosiliśmy do siebie na domowe ciasto, a także na małym rodzinnym przyjęciu (np. u cioci na imieninach). Również zorganizowanie domowego mini seansu kinowego poprzez odtworzenie na ekranie własnego domowego telewizora „Pulp Fiction” Quentina Tarantino pobranego z Internetu, jest w pełni dopuszczalne w majestacie prawa. Film ten miał bowiem premierę w Polsce dawno temu.

 

Gdzie zatem leży problem? Otóż chodzi o udostępnianie. Jak wskazano powyżej istotne jest, jakiemu gronu udostępniane są pliki z filmami, czy muzyką. Jeżeli udostępniamy je nadzwyczaj dużej (często nieograniczonej) liczbie osób, to może się okazać, że jesteśmy na bakier z prawem. Takie działanie nie jest bowiem traktowane jako normalne korzystanie z utworu i bez wątpienia godzi w interesy twórcy. Beyoncé czy Tarantino zapewne nie byliby zadowoleni z tego, że postanowiliśmy zająć się dystrybuowaniem ich twórczości w Internecie, choć są artyści, którzy świadomie się na to godzą.

 

Każdy pobrany plik należy zatem wykorzystywać wyłącznie we własnych celach prywatnych, bez puszczania go w Internetowe czeluści. Za to grozi bowiem odpowiedzialność karna i cywilna. Nie można przy tym zapominać, że czasami ściągając pliki, jednocześnie je udostępniamy. Dzieje się tak np. w przypadku korzystania z serwisów tj. torrent, czy p2p (peer-to-peer). Często internauta nie ma świadomości, że postępuje nielegalnie. Brak tej świadomości niestety nikogo nie chroni. Raczej nie pomogą tłumaczenia typu „nie wiedziałem”, „nie chciałem”. Dlatego ostrożność i rozwaga to podstawa. Ściągając filmy, czy muzykę, najbezpieczniej korzystać ze sprawdzonych serwisów internetowych. Bazę legalnych źródeł znaleźć można np. na portalu www.legalnakultura.pl.

 

A co z umieszczaniem linków do ulubionych filmów na portalach społecznościowych (jak np. Facebook), czy na prywatnych stronach internetowych? Grono osób, jakie zwykle mają dostęp do facebookowego profilu jest często bardzo szerokie. Osoby te niekoniecznie pozostają z internautą w bliskim stosunku, którego istnienie jest konieczne do tego, by móc legalnie udostępnić im plik. Stąd może się okazać, że chęć podzielenia się za pośrednictwem Facebooka obejrzanym ostatnio filmem poprzez wrzucenie linku do niego na swój profil, może się okazać ryzykowne. Niektóre portale społecznościowe posiadają funkcje, które pozwalają ograniczyć krąg odbiorców publikowanych treści – może w takich przypadkach z ostrożności warto z nich korzystać i udostępniać pliki tylko najbliższym.

 

Za niezgodne z prawem uznać należy natomiast umieszczanie linków do plików z filmami, czy muzyką na ogólnodostępnych stronach www. W takim przypadku bez dochodzi bowiem do przekraczania granic dozwolonego użytku. Dostęp do takich stron ma zwykle najczęściej nieograniczona liczba osób. Publikacja jest możliwa zatem wyłącznie za zgodą twórcy.

 

Podsumowując – oglądanie filmów i słuchanie muzyki ściągniętych z Internetu to nie grzech, ale wyłącznie przy zachowaniu opisanych powyżej reguł.

 

Photo by Sachin Ghodke http://www.sxc.hu
ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
© 2019 KSP Legal & Tax Advice. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przetwarzanie danych osobowych w KSP
zamknij chcę wiedzieć więcej
Ta strona używa technologii cookies (ciasteczek)
akceptuję Polityka prywatności