Aktualna pozycja: HomeBlog o prawie
Udostępnij przez LinkedIn Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Email

Prawo do bycia zapomnianym

Czy próbowaliście kiedyś wpisać własne imię i nazwisko do wyszukiwarki i sprawdzić, jakie informacje na Wasz temat zawiera Internet? Kiedy spróbujecie, może się okazać, że lista wyników - a więc spraw z Wami powiązanych - jest całkiem spora, ponieważ często istniejemy w Internecie niezależnie od naszej woli. Czy taka sytuacja podlega ochronie prawnej?

 

Musimy być świadomi faktu, że korzystając z Internetu nie tylko uzyskujemy informacje, ale także dostarczamy je innym odbiorcom.  Wszelkie nasze, ale też innych osób, aktywności na portalach czy serwisach internetowych są gromadzone i często dopiero przypadkiem odkrywamy, że jakaś z pozoru drobna informacja o nas jest dostępna dla każdego, chociaż wcale tego nie chcemy. Często nie jest to spowodowane naszą osobistą decyzją o publikacji jakichś treści czy danych, ale wynika to z działań osób trzecich (np. nasi rodzice wiele lat temu opublikowali zdjęcia z dzieciństwa; ktoś zamieścił informację o naszych długach, zdążyliśmy już je spłacić, ale informacja jest ciągle dostępna). Czy w takiej sytuacji możemy zwrócić się do potentata internetowego jakim jest np. Google o usunięcie wpisu zawierającego informacje o nas?

 

Z pomocą przychodzi prawo do bycia zapomnianym, bo tym mianem określane jest prawo do usunięcia danych osobowych z bazy, która stanowi podstawę wyszukiwarek internetowych. Skorzystanie z tego prawa polega na usunięciu odnośników, które powodują, że nasze imię oraz nazwisko łączone jest z określonymi treściami. Jest to narzędzie w walce o ochronę prywatności i dobrego imienia, szczególnie potrzebnego w dobie szybkiego i łatwego rozprzestrzeniania się informacji.

 

Przełomowe w zakresie tej problematyki jest orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 13 maja 2014 r. w sprawie Google vs Mario Costeja González (C‑131/12). Trybunał Sprawiedliwości rozważając obowiązki wynikające z Dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych, a także prawo do prywatności zawarte w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej przesądził, że Google jako operator wyszukiwarki internetowej zajmuje się przetwarzaniem danych osobowych i jest ich administratorem. Zgodnie  treścią orzeczenia, Google ponosi  za nie odpowiedzialność i nie ma znaczenia fakt, że informacje zamieszczone zostały przez osoby trzecie (czy też inne portale internetowe).

 

Według stanowiska Trybunału Sprawiedliwości: zawarcie na liście wyników wyszukiwania mającego za punkt wyjścia imię i nazwisko danej osoby linków do strony internetowej (…) może stanowić ingerencję w prawo podstawowe do poszanowania prywatności osoby, której dane dotyczą, bardziej znaczącą niż ta wynikająca z publikacji przez wydawcę strony internetowej. W wyniku tego orzeczenia Google, w sytuacji  gdy dane nie są już potrzebne do realizacji celów, ze względu na które były one gromadzone i przetwarzane, w szczególności jeśli należy je uznać już za niewłaściwe, niestosowane czy też nadmierne w stosunku do celów, to osoba, której dane dotyczą ma prawo domagać się, aby powiązania z jej imieniem oraz nazwiskiem zostały usunięte. Dlatego też Google zobligowany powyższym orzeczeniem, stworzył odpowiednią procedurę (w postaci formularza) umożliwiającą zgłoszenie żądania usunięcia danych osobowych z bazy. Zaznaczyć trzeba, iż obowiązek usunięcia dotyczy nie tylko wyszukiwarki, ale wszelkich produktów Googla, takich jak: YouTube, Google+ czy Picassa. Niestety nie ma możliwości usunięcia kilku linków łącznie- każdy wniosek o usunięcie powiązania rozpatrywany będzie osobno. Należy także podkreślić, że usunięte mogą być tylko informacje skorelowane z naszym imieniem i nazwiskiem - a więc, zdjęcie chociaż nas przedstawiające, jednak niepodpisane usunięte być nie może.

 

Zagadnienie prawa do zapomnienia znajduje się na granicy prawa do prywatności oraz prawa dostępu do informacji publicznej. Z jednej strony musimy mieć możliwość kontroli nad informacjami, które nas dotyczą i krążą w sieci niezależnie od nas, a z drugiej  nie można dopuścić do sytuacji, w której prawo to zostanie wykorzystane przeciwko interesowi społecznemu (np. do zatarcia śladów po niechlubnej przeszłości polityka lub też nieprofesjonalnego postępowania pracowników firmy budowlanej).

 

Na temat ten należy spojrzeć nie tylko od strony regulacji prawnej, ale także praktycznej i zastanowić się nad skutecznością opisanego rozwiązania. Czy usunięcie informacji daje nam pełną gwarancję tego, że nie została ona zapisana na dyskach osób trzecich, które mogły ją uzyskać i przechować? Pewności takiej mieć nie możemy. Ponadto, podnoszone są głosy, jakoby prawo to stanowiło element cenzury oraz ograniczenia dostępu do informacji. Instytucja ta jest w ciągłym rozwoju, jej ostateczny kształt nie jest do końca znany, dlatego lepiej zapobiegać sytuacjom, w których zmuszeni bylibyśmy do korzystania z prawa do zapomnienia i zawczasu dbać o udostępnianie treści nas dotyczących.

 

Photo by www.anna-OM-line.com
ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
© 2019 KSP Legal & Tax Advice. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przetwarzanie danych osobowych w KSP
zamknij chcę wiedzieć więcej
Ta strona używa technologii cookies (ciasteczek)
akceptuję Polityka prywatności