Aktualna pozycja: HomeBlog o prawie
Udostępnij przez LinkedIn Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Email

Czy Andrzej Sapkowski może żądać podwyższenia wynagrodzenia od CD Projekt?

Od jakiegoś czasu w mediach głośno jest o sporze pomiędzy Andrzejem Sapkowskim – twórcą sagi „Wiedźmin” a spółką CD Projekt, która w oparciu o powieść o Wiedźminie stworzyła kilka gier komputerowych. Spór związany jest z gigantycznymi zyskami, jakie CD Projekt osiągnął z ich dystrybucji. Pisarz twierdzi, że uprawnia go to do żądania podwyższenia wynagrodzenia, jakie otrzymał z tytułu przeniesienia na CD Projekt praw autorskich do Wiedźmina i żąda z tego tytułu 60 mln złotych. Spór nasila się, bo już 23 października br. do sprzedaży trafi kolejna gra komputerowa z bohaterem wymyślonym przez Sapkowskiego w roli głównej („Wojna krwi”), która prawdopodobnie również odniesie sukces.

 

Jako podstawę żądania podwyższenia wynagrodzenia Andrzej Sapkowski powołuje art. 44 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: Prawo autorskie). Zgodnie z jego treścią, w razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd. Jest to regulacja bezwzględnie obowiązująca, co oznacza, że nie można wyłączyć jej stosowania w drodze umowy, nawet gdy strony umowy się na to godzą. Celem przepisu ma być ochrona twórców. Takie ratio legis wydaje się być zasadne. Nie da się bowiem ukryć, że twórcy często są wykorzystywani finansowo przez nieuczciwych kontrahentów, którzy z pełną świadomością nabywają utwór za pół darmo, a potem czerpią z niego miliony.

 

Jednak zdarza się i tak, że wynagrodzenie autora jest przedmiotem uczciwych negocjacji, w efekcie których zostaje ustalone na godziwym poziomie. Autor z pełną świadomością się na nie godzi, często nie wróżąc dalszej eksploatacji utworu szczególnych sukcesów. Nabywca praw do utworu natomiast w promocję utworu inwestuje duże pieniądze i dzięki temu sukces osiąga. Jak wynika z artykułów prasowych, tak miało być w przypadku przeniesienia praw do Wiedźmina na CD Projekt. CD Projekt na etapie negocjowania umowy proponował Sapkowskiemu procent od zysku osiągniętego ze sprzedaży gry, jednak autor nie był zainteresowany takim rozwiązaniem. Jego zdaniem CD Projekt miał nie osiągnąć z Wiedźmina żadnych dochodów. Gra o Wiedźminie okazała się jednak żyłą złota.

 

Czy w takiej sytuacji autor, który nie będąc w przymusowym położeniu, na własne życzenie i z pełną świadomością podpisując umowę zrezygnował z udziału w zysku, jaki przynieść może gra, nadal ma prawo żądać podwyższenia wynagrodzenia? Jednoznaczne brzmienie art. 44 Prawa autorskiego wskazuje, że tak, pod warunkiem rażącej dysproporcji pomiędzy jego wynagrodzeniem a korzyściami osiągniętymi przez nabywcę. Niestety, przepis nie daje nabywcy praw autorskich żadnych możliwości obrony. Może on jedynie próbować wykazać, że dysproporcja pomiędzy wskazanymi kwotami nie jest rażąca. Stawia go to w bardzo niepewnej sytuacji. Nabywając prawa do utworu musi bowiem każdorazowo uwzględnić ryzyko, że w razie, gdy przyniesienie on niespodziewanie duże korzyści, być może będzie musiał autorowi „dopłacić”.

 

Rozwiązanie z art. 44 jest moim zdaniem sprawiedliwe, gdy z pełną premedytacją doprowadzono autora do zawarcia niekorzystnej dla niego umowy. Innymi słowy, gdy doszło do nabycia praw do dzieła za bezcen, a z góry wiadomo było, że jego dalsza eksploatacja będzie sukcesem. Zwrócić należy uwagę, że jeżeli dysproporcja pomiędzy wynagrodzeniem autora, a wartością dzieła istniała już w momencie zawierania umowy, można skorzystać z instytucji wyzysku z art. 388 Kodeksu cywilnego. Przepis ten przewiduje, że jeżeli jedna ze stron, wyzyskując przymusowe położenie, niedołęstwo lub niedoświadczenie drugiej strony, w zamian za swoje świadczenie przyjmuje albo zastrzega dla siebie lub dla osoby trzeciej świadczenie, którego wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej własnego świadczenia, druga strona może żądać zmniejszenia swego świadczenia lub zwiększenia należnego jej świadczenia. Gdy jedno i drugie byłoby nadmiernie utrudnione, może ona żądać nawet unieważnienia umowy. Prawo autorskie, w przeciwieństwie do przytoczonego przepisu Kodeksu cywilnego, odnosi się natomiast do sytuacji, gdy świadczenia stron (z jeden strony dzieło autora, a z drugiej wynagrodzenie, jakie zapłacił mu nabywca za prawa do dzieła), stały się nieekwiwalentne z upływem czasu. Są to zatem podobne, lecz mimo wszytko  różniące się zastosowaniem rozwiązania. Rozwiązanie kodeksowe jest według mnie sprawiedliwsze, bo uwzględnia interesy każdej ze stron umowy. Być może dałoby się założenia z art. 388 KC przenieść na grunt Prawa autorskiego. Wówczas nie tylko autor byłby chroniony, ale także jego kontrahent.

 

Trudno rozstrzygnąć, jak zakończy się spór Andrzeja Sapkowskiego z CD Projekt. Nie wiadomo bowiem, jaka była treść zawartych przez strony sporu umów, w tym wynagrodzenie, jakie na ich podstawie otrzymał pisarz. Jedno jest jednak pewne – Prawo autorskie, choć z założenia chronić ma twórców, powinno uwzględniać również interesy nabywców praw autorskich.

 

Fot. Pettycon

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
© 2018 KSP Legal & Tax Advice. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przetwarzanie danych osobowych w KSP
zamknij chcę wiedzieć więcej
Ta strona używa technologii cookies (ciasteczek)
akceptuję Polityka prywatności