Aktualna pozycja: HomeBlog o prawie
Udostępnij przez LinkedIn Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Email

Ostrożnie z linkowaniem

Umieszczanie w sieci linków (hiperłączy) odsyłających do treści umieszczonych pod innymi adresami jest tak powszechne, jak sam internet. Linkuje się inne strony lub treści, takie jak aplikacje, grafiki, dokumenty itd. Co w przypadku, kiedy hiperłącze odsyła do materiałów naruszających prawa autorskie? Czy linkujący ponosi odpowiedzialność za odesłanie do nielegalnych treści?

 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odniósł się do problemu w wyroku w sprawie GS Media (C-160/15). Wydawca portalu internetowego umieścił hiperłącze odsyłające do zdjęć objętych prawami australijskiej edycji Playboya, umieszczonych w sieci bez zgody wydawcy magazynu. Kiedy zdjęcia zniknęły ze strony, do której odsyłał link, portal podlinkował inną stronę, na której były opublikowane. Trybunał Sprawiedliwości rozstrzygając spór uznał, że GS Media miała świadomość naruszania praw wydawcy, a ponadto działała w celach zarobkowych. Doszło tym samym do „publicznego udostępnienia” cudzych utworów bez zgody posiadacza praw autorskich i naruszenia jego praw.

 

Choć linkowanie samo w sobie jest całkowicie dopuszczalne, w przywołanym wyroku Trybunał Sprawiedliwości określił, kiedy może wiązać się z odpowiedzialnością prawną, jeśli hiperłącza odsyłają do treści wykorzystywanych z naruszeniem praw autorskich.

 

Biorąc pod uwagę realia funkcjonowania w sieci i praktyczne trudności w ocenie, czy i które z treści publikowanych w internecie są nielegalne, Trybunał uznał za istotną świadomość naruszania praw autorskich. Jeżeli linkujący nie wie lub na podstawie okoliczności nie można stwierdzić, że powinien był wiedzieć o naruszaniu cudzych praw, wówczas nie ponosi on odpowiedzialności za takie naruszenia. Co jednak istotne, ogromne znaczenie ma charakter działalności linkującego. Jeżeli działa on w celach zarobkowych, wówczas należy oczekiwać od niego wyższego poziomu staranności i weryfikacji, czy nie odsyła do treści naruszających cudze prawa. Trybunał uznał, że w takim przypadku należy przyjąć domniemanie działania w świadomości naruszania prawa. Jest to domniemanie wzruszalne – podmiot „oskarżony” o naruszenie prawa może wykazywać, że nie miał świadomości bezprawności i nie powinien jej mieć biorąc pod uwagę okoliczności sprawy.

 

W rozpatrywanej sprawie wydawca portalu nie tylko nie obalił domniemania bezprawności działania, ale swoim działaniem potwierdził, że w pełni świadomie narusza prawa australijskiego wydawcy. Po usunięciu zdjęć ze strony, do której odsyłał link (na żądanie australijskiego wydawcy Playboya), podlinkował inny adres. Publikacja pomimo zastrzeżeń uprawnionego z praw autorskich lub też podejmowanie działań mających na celu obejście różnego rodzaju ograniczeń w publikowaniu utworów dowodzi działania w świadomości i w celu naruszenia prawa.

 

Jakie wnioski można wyciągnąć z opisywanego przypadku? Publikujący w sieci amatorsko mogą spać spokojnie. Jednak w przypadku działań zarobkowych (komercyjne portale, strony firmowe czy blogi), należy zastanowić się przed każdym „wrzuceniem linka” na stronę – czy aby nie odsyłamy w ten sposób do treści umieszczonych w internecie bezprawnie, co może narazić na odpowiedzialność względem podmiotów praw autorskich.

 

Photo by www.anna-OM-line.com

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ
© 2018 KSP Legal & Tax Advice. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przetwarzanie danych osobowych w KSP
zamknij chcę wiedzieć więcej
Ta strona używa technologii cookies (ciasteczek)
akceptuję Polityka prywatności